Mniej dzieci rodzi się w całej Polsce i Ostrzeszów też to odczuwa. Na razie najbardziej widać to w miejskich żłobkach. Tegoroczna rekrutacja pokazała, że chętnych jest mniej niż przed rokiem. Nadal są wolne miejsca, a miasto zachęca rodziców do zapisów.
W przypadku przedszkoli sytuacja wygląda inaczej. Tu nie ma problemu z obsadzeniem grup. Nie będzie więc żadnych większych zmian związanych z organizacją placówek.
W przypadku naszych przedszkoli ten nabór nie jest jeszcze taki zły. Gorsza sytuacja jest w żłobkach. Te młodsze roczniki niestety są o wiele mniejsze. Spodziewamy się, że do przedszkoli to przyjdzie za około dwa lata. Natomiast na razie w przedszkolach ta sytuacja jest spokojna. Grupy są pełne - mówi burmistrz Ostrzeszowa, Patryk Jędrowiak.
Żłobki działają dziś inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Teraz zapisy prowadzone są przez cały rok. Jeśli dziecko nie trafi do placówki we wrześniu, rodzice mogą zgłosić je także w kolejnych miesiącach.
Rekrutacja jest ciągła. W ciągu roku również rodzice mogą zapisywać do żłobka. Teraz te miejsca są. Nawet jeżeli w ciągu roku będzie taka potrzeba, bo na przykład dziecko na początku roku ma osiem czy dziewięć miesięcy i rodzice nie chcą jeszcze oddawać go do żłobka, to od drugiego semestru śmiało można się dopytywać i takie miejsce zapewne jeszcze się znajdzie - dodaje burmistrz.
Dzięki rządowym dopłatom pobyt w miejskim żłobku jest praktycznie darmowy. Rodzice płacą tylko za wyżywienie dziecka.
Opłaty nie podnosimy. Zostajemy na takiej wysokości, aby razem z programem rządowym było to darmowe dla rodziców. Oczywiście zostaje opłata żywieniowa. To w zależności od miesiąca jest 200 kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Zachęcamy, żeby zapisywać dzieci do żłobków. Staramy się również informować, że te miejsca jeszcze są, bo być może niektórzy pamiętają poprzednie lata, kiedy o miejsce w publicznym żłobku trzeba było faktycznie mocno zabiegać - mówi burmistrz.
Miasto prowadzi obecnie dwa publiczne żłobki. Łącznie przygotowano w nich 128 miejsc. Zmniejszono też liczebność oddziałów. Wcześniej w grupach mogło być po 20 dzieci, dziś limit wynosi 16.