Kiedyś były potrzebne w warsztatach. Dziś czasem trudno odgadnąć, do czego służyły. Dawne narzędzia i sprzęty rzemieślników można już zobaczyć w muzeum w Ostrzeszowie. Wystawę przygotowano z okazji 70-lecia Cechu Rzemiosł Różnych.
Są pamiątki po fryzjerach, szewcach, krawcowych, stolarzach i zegarmistrzach. Można też obejrzeć narzędzia pszczelarskie. Część rzeczy udostępnili mieszkańcy.
Pokazane są różne rodzaje zegarków mechanicznych, nie elektronicznych. I tutaj pomogli nam ostrzeszowianie. A byli to m.in. pani Jadwiga Kutowa, pan Adam Landz-Wojczak, Tomasz Pasiak, Jan Papiernik, Adam Warzybok, których szuflad domowych, zakamarków, narzędzia trafiły na muzealną wystawę - mówi kierownik muzeum w Ostrzeszowie, Mirosława Rzepecka.
Swoje lub rodzinne pamiątki przekazali także Magdalena Gałęcka, Włodzimierz Juszczak, Stanisław Mądry i Witold Rychlak. Obok narzędzi są stare fotografie.
Czyli tak naprawdę jest to wystawa, którą warto zobaczyć, jeżeli jest się i młodszym, ale też i starszym. Młodszym dla nauki, starszym dla przypomnienia, bo dużo radości sprawia znajdywanie swoich krewnych, znajomych na fotografiach, które dopełniają wystawę - dodaje Mirosława Rzepecka.
Historię cechu przypominają dokumenty, sztandary i dawne oznaki funkcji pełnionych w organizacji. Samo rzemiosło ma jednak w Ostrzeszowie znacznie dłuższą historię niż 70 lat.
Działalność cechowa tutaj od bardzo dawna kwitła. A po wojnie dopiero w 1955 roku postanowiono zrzeszyć rzemieślników, sformalizować wszystkie działające tutaj warsztaty, zawody w jednej instytucji, żeby pomóc im chociażby w uzyskaniu ubezpieczenia, co kiedyś nie było oczywiste. To dopiero w latach, pod koniec lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych wprowadzono obowiązkowe ubezpieczenia ludzi pracujących w rzemiośle - mówi kierownik.
Muzeum planuje też tematyczne lekcje dla dzieci i młodzieży. I tak będzie trzeba np. znaleźć wskazane narzędzia i odgadnąć, do czego służyły. Niektóre mogą być zagadką.
Są w planie lekcje muzealne, gdzie myślę, że tak jak na poprzednich wystawach będą karty pracy, gdzie pomimo, że eksponaty są opisane, zadaniem dzieci, młodzieży będzie znalezienie eksponatu na wystawie, nazwanie go i przede wszystkim wymyślenie przeznaczenia, do czego służyło, bo takie wałki malarskie w tej chwili już zupełnie wyszły z użycia. Narzędzia fryzjerskie też zmieniły się bardzo, bardzo i to taka nauka przez zabawę będzie - dodaje Mirosława Rzepecka.
W planach jest również spotkanie z Marią Tyc, córką garncarza Stanisława Wolnego.
Do Towarzystwa Szydełkowego przybyła pani, której tata był garncarzem ostatnim na naszym terenie, pan Stanisław Wolny, a pani nazywa się Maria Tyc i pięknie nam opowiadała, jak jako dziecko uczestniczyła w układaniu naczyń zrobionych przez ojca i wypalaniu, opowiadała ile metrów drewna na taki jeden wypał i mamy w planie właśnie spotkanie z córką garncarza też w trakcie trwania wystawy - mówi kierownik.
Wystawę można oglądać do końca listopada.