Klasztorek w Ostrzeszowie wyróżnia się już samym położeniem. Stoi na górce, która - jak się okazuje - wcale nie jest naturalna. Wzgórze zostało usypane sztucznie. Efekt? Przy kościele znajduje się największa przypora w Polsce.
Przy tej bryle, przy tym budynku znajduje się największa w Polsce przypora. Przypory były małe, mniejsze, były zawsze przy budowlach gotyckich. (...) A przypora to jest taki wielostopniowy mur, który podpiera budynek od strony prezbiterium - mówi nazaretanka, Bożena Anna Flak.
Historia miejsca zaczęła się w 1629 roku, gdy szlachta wielkopolska poprosiła króla Władysława IV o sprowadzenie bernardynów.
To byli franciszkanie znani z bardzo dobrych kazań. W czasach kontrreformacji to było niezwykle ważne. Zakonników było niewielu, zwykle około ośmiu, ale ich rola w regionie była znacząca - dodaje nazaretanka.
Cała świątynia powstawała aż 80 lat. W środku znajdziemy coś unikatowego w skali kraju - aż 26 herbów szlacheckich umieszczonych blisko siebie.
To na pamiątkę tego, że to jest dzieło ludu tej ziemi, czyli szlachty wielkopolskiej, naszych wielkopolskich Polaków, to w tej świątyni znajduje się 26 herbów szlacheckich. (...) jest to jedyne miejsce w Polsce, gdzie na tak małej przestrzeni, jaką jest nasza nawa, nasza nasz kościół, znajduje się aż tyle herbów szlacheckich - dodaje siostra.
Bernardyni mieszkali tu około 200 lat. Po nich pozostały także krypty - skromne dla zakonników i bogato zdobione dla darczyńców. Później przyszły wojny, opuszczenie i długie lata zaniedbania.
Po II wojnie światowej to była ruina. Nie było okien, dachy przeciekały, wszystko było zawilgocone - dodaje Bożena Anna Flak.
Przełom nastąpił, gdy do Ostrzeszowa przyjechały siostry nazaretanki. Ostatecznie przejęły klasztor w 1946 roku. To wtedy wzgórze zaczęto nazywać „Białą Górką” - od welonów nowicjuszek.
Po 2010 roku rozpoczęła się gruntowna renowacja. Odsłonięto barokowe polichromie, osuszono mury i przywrócono wnętrzu dawny wygląd.
Dziś kaplica wygląda niemal tak samo jak w dniu konsekracji. Ważnym elementem jest też obraz Najświętszej Rodziny autorstwa Adama Styki, namalowany specjalnie dla tego miejsca - mówi siostra.
Dziś klasztorek nazywany jest Perłą Południowej Wielkopolski. Działa tu muzeum, można zwiedzać krypty, odbywają się koncerty i spotkania. Przyjeżdżają turyści z Polski i zagranicy, a historia miejsca wciąż się pisze.
Obecnie siostry nazaretanki prowadzą zbiórkę na dokończenie renowacji klasztorku. Do odnowienia pozostały m.in. dwa boczne ołtarze i ambona. To ostatni etap prac przy niemal 400-letnim zabytku, który dziś jest jednym z najcenniejszych miejsc na mapie regionu.
Bardzo pokornie, bardzo zwyczajnie, ale też otwarcie i skromnie prosimy. Jeżeli możecie pomóc, żeby te dwa ołtarze zostały przywrócone do oryginalnego splendoru, to jesteśmy bardzo wdzięczne. (...) Jeżeli to możliwe, nie wiem, no jakieś, nie wiem, czasem dzieci mówią: Siostro, to dwa lody kosztuje. No to te dwa lody mniej, jeżeli państwo mogą zrezygnować, a pomóc będziemy bardzo wdzięczni - dodaje siostra.
Chcecie poznać więcej szczegółów? Pełną rozmowę o sekretach ostrzeszowskiego „klasztorku” i jego 400-letniej historii znajdziecie w rozmowie z nazaretanką.