Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Ostrzeszowie podsumował działania związane z przemocą domową i procedurą Niebieskiej Karty za 2025 rok. W ubiegłym roku do ośrodka wpłynęło 38 nowych kart. To o sześć mniej niż rok wcześniej.
Do każdej niebieskiej karty, która wpływa do ośrodka pomocy społecznej, powoływane są zespoły, grupy diagnostyczno-pomocowe. W zeszłym roku takich grup było 123, one się 123 razy spotykały. To jest mniej więcej na poziomie roku poprzedniego - mówi dyrektor ośrodka pomocy społecznej, Grzegorz Rycerski.
Pomocą objęto - w sumie - 158 osób.
Liczba osób, które były objęte tą procedurą, które są ofiarami tej przemocy, to jest troszkę więcej niż w roku 2024. Było 158 tych osób, z czego 106 to były ofiary, z którymi pracowaliśmy, a 41 osób to byli sprawcy, z którymi również próbujemy pracować. Komenda Powiatowa Policji w Ostrzeszowie na szeroką skalę stosuje pewne elementy, na które przepisy im pozwalają. Wszczęcie procedur wobec sprawców przemocy skutkowało różnymi nakazami i zakazami - dodaje dyrektor.
Chodzi m.in. o natychmiastowe nakazy opuszczenia mieszkania czy zakazy zbliżania się do ofiar. Takich decyzji było zdecydowanie więcej niż rok wcześniej.
Na przykład opuszczenie mieszkania czy domu natychmiastowe - takich przypadków było 20, rok wcześniej trzy. Zakaz zbliżania się i kontaktów z ofiarą - 58, a cztery w roku poprzednim. To jest ogromna różnica, oczywiście na plus - mówi Grzegorz Rycerski.
W ubiegłym roku zakończono też 42 procedury Niebieskiej Karty. W 25 przypadkach przemoc po prostu ustała.
Zakończyliśmy aż 42 procedury, z czego 25 zakończeń było związane z tym, że zjawisko przemocy ustało. W innych przypadkach grupa stwierdziła brak zasadności prowadzenia procedury - dodaje dyrektor.
W działania zaangażowanych jest wiele instytucji - od pracowników socjalnych, przez policję, po szkoły, sądy i służbę zdrowia. Skład grupy zawsze zależy od konkretnej sytuacji.
Ustalany jest skład tej grupy diagnostycznej - czy to ma być policjant, kurator, przedstawiciel szkoły czy służby zdrowia. To wszystko zależy od tego, z jakim zjawiskiem mamy do czynienia i kto jest w to uwikłany. To jest działanie, które ma przerwać ten łańcuch. To jest plus. Oczywiście minusem jest to, że w ogóle dochodzi do takich sytuacji - mówi dyrektor.
Sprawcami, jak wynika z danych ośrodka - cały czas - najczęściej są mężczyźni.