Sytuacja w lasach w naszej okolicy nie wygląda najlepiej. Jest sucho, a ściółka leśna bardzo łatwo może się zapalić. To właśnie teraz jest jeden z najbardziej niebezpiecznych momentów w roku. Problemem są przede wszystkim wysuszone trawy i brak wilgoci.
Prawdą jest, że mamy teraz taki bardzo newralgiczny okres w roku, jeśli chodzi o zagrożenie pożarowe, ponieważ to jest pora, w której jeszcze część traw nie rozwinęła się, nie jest zielona, jest taka zasuszona, co stwarza takie dodatkowe zagrożenie pożarowe i dość wysokie ryzyko powstania pożaru - mówi leśnik z Przedborowa, Marcin Frąckowiak.
Dlatego w lasach wprowadzono stały nadzór. Dyżury przeciwpożarowe trwają codziennie, a teren jest dokładnie monitorowany.
My jako lasy mamy dość dobrze zorganizowaną sieć wykrywania takich pożarów. Pełnimy już od 17 marca dyżury przeciwpożarowe, obserwujemy i monitorujemy tereny leśne i w przypadku ujawnienia, zadymienia bądź zgłoszenia od osób postronnych podejmujemy stosowne kroki w celu likwidacji tych pożarów. W Nadleśnictwie Przedborów wygląda to w ten sposób, że od godziny 10:00 każdego dnia, do godziny 18:00 pełniony jest dyżur w punkcie alarmowo-dyspozycyjnym. Oprócz tego monitorujemy teren z wykorzystaniem kamer. Istnieje taki system, który nazywa się Smoke Detection, gdzie kamery obserwują dany obszar i w przypadku wykrycia dymu same alarmują, że coś się dzieje. Korzystamy z własnych kamer będących na terenie Nadleśnictwa Przedborów, jak i również z sąsiednich nadleśnictw, między innymi z Antonina czy z Taczanowa - dodaje leśnik.
Mimo tego najważniejsze jest zachowanie ludzi. Przepisy mówią wprost, w lesie nie wolno używać otwartego ognia. Dotyczy to także papierosów. Zakaz obowiązuje również w odległości do 100 metrów od lasu.
Wyjątkiem są miejsca specjalnie do tego przeznaczone i my takie miejsca też jako leśnicy wyznaczamy w terenie. Zwykle są to takie miejsca w kontekście turystycznym, gdzie znajduje się miejsce na ognisko, gdzie można sobie, że tak powiem, to ognisko rozpalić, oczywiście za zgodą służby leśnej. Natomiast może się zdarzyć, że dojdzie do jakiegoś przypadkowego zaprószenia ognia. Niekiedy może się to zdarzyć nawet od zwykłego samochodu zaparkowanego gdzieś właśnie w pobliżu suchych traw. Każdy obywatel ma obowiązek alarmować, jeżeli zauważy jakikolwiek pożar. I to nie tylko pożar lasu - mówi Marcin Frąckowiak.
Za nieprzestrzeganie zasad grożą konsekwencje. W najlepszym przypadku mandat. Jeśli dojdzie do pożaru - sprawa może trafić do sądu.
Dlatego leśnicy apelują: wybierając się do lasu, zachowajmy ostrożność. Teraz naprawdę niewiele potrzeba, żeby doszło do pożaru.