Najpierw była awantura domowa, potem pożar, a na końcu okazało się, że mężczyzna strzelał z broni czarnoprochowej do żony. Kobiecie pomocy udzielił inny członek rodziny. Trafiła do szpitala. W czwartek, 18 czerwca przed Sądem Okręgowym w Kaliszu ruszył proces w tej sprawie.
Usiłował dokonać zabójstwa w ten sposób, że działając umyślnie z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia, będąc w stanie nietrzeźwości, oddał z rewolweru czarnoprochowego kaliber 44 cala, strzał do pokrzywdzonej, powodując u niej obrażenie ciała w postaci rany postrzałowej pleców w okolicy łopatki, rana wlotowa oraz karku, rana wylotowa, odmy podskórnej i mięśniowej w tkankach szyi na poziomie C3-C7 oraz wieloodłamowego złamania wyrostka kolczystego C7 przemieszczeniami odłamów kostnych – mówi prokurator Tomasz Łakomy. A nadto oskarżam Mirosława G., o to, że sprowadził zdarzenie zagrażające mieniu wielkich rozmiarach mające postać pożaru – dodaje prokurator.
Mirosław G., przyznał się do podpalenia domu. Do usiłowania zabójstwa żony już nie. Przed Sądem wyraził skruchę.
Chciałbym na wstępie wyrazić głębokie ubolewanie, że muszę z rodziną, a konkretnie z żoną spotykać się w takich okolicznościach i przeprosić za to co się stało – mówił oskarżony.
Przyczyną dramatu miał być narastający konflikt rodzinny.
Mężczyźnie grozi od 8 lat do dożywocia.
Polecany artykuł: