Wiosna to czas porządków. Sprzątamy domy, działki, ogródki. Problem w tym, że część tych odpadów trafia do lasu. I - jak podkreślają leśnicy z Przedborowa - dzieje się tak co roku.
To nie tylko plastik czy szkło. Coraz częściej do lasu wyrzucane są też bioodpady - trawa, liście, gałęzie. Wiele osób myśli, że to nic złego.
Jesteśmy w trakcie wiosennych porządków. Co roku sprzątamy tereny leśne, szczególnie te najczęściej odwiedzane, i niestety za każdym razem mierzymy się z problemem odpadów. Ale też mieszkańcy sąsiadujący z lasem często wyrzucają tam odpady biologiczne ze swoich ogrodów. Musimy jednak pamiętać, że w lesie są one traktowane jak śmieci, mimo iż ulegają rozkładowi. Wraz z nimi do ekosystemu trafiają obce rośliny, które potrafią przetrwać i w niekontrolowany sposób opanowywać leśny teren - mówi leśnik, Marcin Frąckowiak.
Sprzątanie kosztuje. W ubiegłym roku nadleśnictwo wydało na to ponad 30 tysięcy złotych.
Nie każdy sprawca zostaje złapany. Ale część tak. Pomagają kamery i kontrole.
Tereny leśne monitorujemy pod kątem szkodnictwa, wykorzystując w tym celu kamery rozmieszczone w wybranych lokalizacjach. Ich zagęszczenie zależy przede wszystkim od skali problemów w danym rejonie. Dzięki zgromadzonym materiałom filmowym wielokrotnie udaje się ustalić tożsamość sprawców i wyciągnąć wobec nich odpowiednie konsekwencje - dodaje leśnik.
Mandat to nawet 500 złotych. A jeśli ktoś wjedzie autem do lasu - kara może być wyższa. Sprawa może też trafić do sądu.