Owacje na stojąco! I wielki podziw w oczach widzów. Za nami spotkanie z Anną Seniuk, znakomitą polską aktorką, która do Ostrowa przyjechała na 15. Grand Prix Komeda. Okazją do spotkania i rozmowy był pozakonkursowy pokaz filmu "Bilet powrotny" z 1978 roku, do którego muzykę napisał Jerzy Maksymiuk, który zresztą odbierze w sobotę Grand Prix Komeda za całokształt twórczości.
Anna Seniuk gra w tym filmie, ale rozmowa z nią dotyczyła tak naprawdę wszystkiego...
Aktorka przyznała, że zawód, który wykonuje jest wyjątkowy bo...nie zawsze wystarczy talent i ciężka praca.
W tym zawodzie nie zawsze wystarczają mrówcza praca i cierpliwość, predyspozycja, nawet talent. Nie zawsze jesteśmy w stanie sprawdzić tych naszych umiejętności, bo na przykład właśnie brakuje tego łutu szczęścia, to znaczy tego miejsca czasu, w którym odpowiedni człowiek w odpowiednim czasie, kiedy jesteśmy już gotowi, zaproponuje nam coś, albo zaproponuje nam za wcześnie, kiedy jeszcze nie bardzo umiemy, wtedy sobie trudno dać radę z tym wszystkim. To musi być taki zupełnie niezwykły, cudowny czas, w którym się spotykają te wszystkie osoby, które mają zamiar stworzyć jakieś dzieło, nie bójmy się tego słowa, coś pięknego, kawałek teatru, filmu i tak dalej.
Mówiła aktorka, która też przyznała, że aktorką została trochę przez przypadek...
Nie miałam żadnych sukcesów w przedszkolu teatralnym ani w szkole i tak dalej. Kiedy zdawałam maturę, złożyłam papiery na historię sztuki, chciałam pójść na konserwację, żeby zająć się właśnie takim zajęciem, żeby to było zajęcie właśnie intymne bardzo, bez tłoku ludzi, samotne, jakaś pochylenie się nad nitką jakiegoś obrazu czy polichromii i to mi się wymarzyło. I to nie był łut szczęścia, tylko to był przypadek.Czasem w naszym życiu zdają się jakieś niezwykłe przypadki, które nas odmieniają, nasze życie, o 180 stopni. No i zdarzył się taki przypadek. Taki był przypadek, że był konkurs recytatorski w naszej szkole, nikt się nie zgłosił, dwie dziewczynki, więc wypchnęły mnie, bo mówiłam na polskim jakieś wiersze gastryka, powiedziałam i zdobyłam pierwsze miejsce.
Ale pierwsze miejsce zdobyłam, to nie było trudne, bo brały udział tylko dwie dziewczynki w konkursie. No ale potem już poszłam na jakieś międzyszkolne, powiatowe i tak dalej. No i potem polonistka mówi, no spróbuj, możesz złożyć papiery i tu, i tu.No i jako pierwsze złożyłam do szkoły teatralnej. Zostałam przyjęta o włos, bo rzeczywiście byłam bardzo, bardzo stremowana i bardzo miałam problem z takim otworzeniem się, z takim pokazywaniem, że mam temperament, że żywioł, że potrafię krzyknąć...nic takiego nie potrafiłam, no ale gdzieś widocznie komisja dostrzegała we mnie jakiś talent, jakiś promyk nadziei, że coś ze mnie wyrośnie. No i tak ze mnie rosło, rosło, rosło i właściwie kiedy ja już dostałam angaż do Teatru Starego, to też był łut szczęścia, bo to był najlepszy teatr w Polsce i w Europie, i w ogóle, i tam bardzo dużo grałam, więc pierwszy łut szczęścia, bo miałam inne propozycje też do innych teatrów.
A potem pojawił się serial "Czterdziestolatek", który przyniósł aktorce dużą popularność ale też pewne zaszufladkowanie do ról bardziej komediowych. I kolejny "łut szczęścia" sprawił, że i film dramatyczny się dla niej otworzył - mówiła Anna Seniuk.
Z tym łutem szczęścia, jeżeli idzie o "Bilet powrotny", to też jest opowieść, bo ja na fali tej straszliwej popularności po "Czterdziestolatku", straszliwej, ale nie mówię tego jakoś pejoratywnie, takiej wielkiej, ogromnej, pełnej miłości i sympatii, która przeszkadzała trochę w życiu i tak dalej, trzeba było sobie z tym poradzić, więc pomyślałam sobie, żebym ja, nie daj Boże, nie była zaszufladkowana w jakąś postać podobną do Madzi, Madzi Karwowskiej, takiej małżonki, żony, współczesnej kobiety zagubionej. I żeby temu zapobiec, to postanowiłam za radą doświadczonych moich kolegów, że po prostu trzeba przeczekać tę całą falę popularności i jak ludzie zapomną, ten serial zejdzie już na zawsze, to wtedy będę mogła się ubiegać o jakieś inne role, nie w tym typie rzeczywiście, nawet odmówiłam parę, bo pomyślałam sobie, że to jest taki ciąg dalszy jednak tej historii współczesnych ludzi. No i po dwóch latach dostaję telefon, zawsze marzyłam, zawsze to jest tak u nas w zawodzie, że aktor komediowy marzy o dramatycznej roli, a dramatyczny aktor marzy o farsie i żeby zagrać komediowo, to nie zawsze się udaje.
No ja grałam dużo w komedii, byłam z tym związana i dostaję telefon, w którym, krótko mówiąc, dostaję propozycję zagrania tragicznej, dramatycznej roli, jak to powiedział Starowieyski, który robił piękny plakat do tego filmu, powiedział, że to jest historia antyczna, tak jak wyjęta z mitów greckich i tak dalej. Mówi, że to jest bardzo wstrząsająca historia. No i wreszcie dostałam te role, ale właśnie to był ten łut szczęścia, to znaczy dla aktorki, która miała to grać, to był łut nieszczęścia, bo wydawało się, co to już nieważne, w każdym razie musiała podjąć decyzję, że nie będzie grała już, była przygotowana, kostiumy były poszyte, no więc dla niej to był łut nieszczęścia, ale z kolei dla mnie był łut szczęścia, bo była raptem łapanka, bo musieli w ciągu dwóch, trzech tygodni znaleźć aktorkę, bo film już był, stał w dołkach, gotowy do zagrania. Więc ja bardzo się do tego filmu przyłożyłam, bardzo mi zależało na tym, żeby nie zniweczyć tej okazji, którą dostałam po dwóch latach milczenia filmu. No i okazało się, że ten film był zauważony, był grany, miał bardzo dobrą opinię, dobre recenzje, także mogę powiedzieć, że to się stało, to się dzieje naprawdę, te łuty szczęścia są gdzieś tam.
A przed nami kolejne spotkania z gośćmi. A na tej liście m.in. Jan Englert, Katarzyna Herman czy Adam Woronowicz.
Medialnym partnerem festiwalu jest RADIO ESKA.
Program na środę 10 kwietnia:
16:00 – KONKURS: Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej, 2025, muz. Katarzyna Gawlik, Jerzy Rogiewicz, reż. Emi Buchwald (90 min) (OCK) GOŚCIE: Katarzyna GAWLIK, Karolina RZEPA,
18:15 – KONKURS: Franz Kafka, 2025, muz. Mary Komasa, Antoni Komasa-Łazarkiewicz, reż. Agnieszka Holland, (122 min) (OCK) GOŚĆ: Sandra KORZENIAK,
21:00 – KONKURS: Wartość sentymentalna, 2025, muz. Hania Rani, reż. Joachim Trier (135 min) (OCK).
Źródło: Ostrów pełen znakomitych filmowych gości!